Kiedyś musiał nadejść.
W ciągu dnia zadzwoniono do mnie, że nagrywarka jest już do odebrania w Satunie, czyli około 8 kilometrów ode mnie. Perspektywa była taka, że wsiadam w autobus i jadę nim do Janek, czyli ponad dwie godziny wyjęte z życia.
Z propozycją wyszedł o dziwo mój ojciec, proponując mi abym to jechał na skuterze brata. Nigdy wcześniej na nim nie jechałem, a co gorsza poruszać się na nim w normalnym ruchu miejskim (jak się później okazało dość dużym).
Stwierdziłem, że warto zaryzykować, przełamać lekki strach i pojechać na nim.
Wsiadając miałem na sobie zajebiście oczojebną kamizelkę odblaskową i kask.
Pierwsze co mi sprawiło lekki problem to delikatna manetka gazu. Lekkie dotknięcie powodowało przyjemne wciskanie w fotel. Następnym problemem okazało się to jak skręcać w lewo nie przekręcając manetki od gazu. Po paru próbach już się nauczyłem.
Oswojenie się z tym wynalazkiem zajęło mi jakieś 15 minut po czym udałem się w kierunku Janek po nagrywarkę.
W drodze skutera nie oszczędzałem. Wiatr pogwizdywał mi w uszach, a silnik wył, jakby miał zaraz powiedzieć "pierdole, dalej idź sobie sam", ale tak nie zrobił.
Wytrzęsiony przez polskie drogi, dojeżdżając do Janek, zapomniałem, że skuter to nie rower, więc lepiej nie jeździć po chodniku.
Po 10 minutach i dwóch spojrzeniach przez szyby wejściowe czy aby ktoś mi skutera nie zakosił byłem gotowy do drogi powrotnej. Dziwiło mnie tylko to, że wskaźnik prędkościomierza pokazywał maksymalnie 30 km/h, jak sie później okazało, zaniżał prędkość prawie dwukrotnie. Czyli tam gdzie było ograniczenie do 40, ja zapierdzielalem nic nie wiedząc prawie 70.
Takim oto efektem spaliłem prawie litr paliwa i w 40 minut byłem w domu.
Skuter bez prawka, zajebista sprawa.
<<< To co ładne... |
Zanim umrę...>>>
Pierwszy raz
2007-05-08 o 22:42:19 • Prywatnie
Mając osiemnaście lat nie musisz mieć karty motorowerowej ;)
‘a silnik wył, jakby miał zaraz powiedzieć „pierdole, dalej idź sobie sam”’ rozwalasz mnie :)
Niech wyje silniki lubią wysokie obroty!
(No chyba, że to Zipp, na chińsko-hongkońsko-koreańskich podzespołach, one to chyba niczego nie lubią:P)