Przeglądając swojego czasu oficjalne forum Armina natrafiłem na fajną (pod pewnymi względami) sygnaturkę pod postami pewnej kobiety.
Imprezy na których chcę być zanim umrę
Znajdowali się tam między innymi Gabriel & Dresden, Paul Van Dyk, Tiesto, no i oczywiście nie odhaczony Armin Van Buuren.
Tak sobie myślę od tamtego czasu, co ja chciałbym osiągnąć w życiu pod względem muzyki.
Muzyka w tej chwili mojego życia jest pewnego rodzaju odskocznią. Pokojem z marzeniami, pragnieniami, smutkiem i radością zarazem, albo na zmianę jako zastępnik.
Jako dziecko miałem wiele marzeń. Tak sądzę, bo każdy małolat musi jakieś mieć. Choć wiem, że marzyłem i pragnąłem, samych marzeń i pragnień już nie pamiętam. One przecież zmieniały się z wiekiem. Najpierw chciałem mieć rower, później przyjaciół, na końcu dziewczynę której oddam swoje życie. Marzenia zmieniały się tak jak i ja.
Teraz gdy to muzyka zjada mi wolne chwile marzę o niej inaczej.
Najgłębszym pragnieniem jest granie dla ludzi. Wystąpienie i pokazanie im co potrafię. Zagranie na wielkiej imprezie gdzie stanę u boku tych najlepszych.
Po głowie snuje mi się własna regularna audycja radiowa.
To tylko marzenia. Co się z nich spełni, czas pokaże.../
<<< Pierwszy raz |
Wiśta wio...>>>
Zanim umrę...
2007-05-10 o 23:33:13 • Moja muzyka,Prywatnie
audycja to nie problem ;]