Jako, że ostatnimi czasy przypominam sobie cytaty osób mi bliskich, jak i zapadają mi w pamięci słowa niektórych znajomych, postanowiłem stworzyć dział ,który te cytaty będzie zapamiętywał.
Nie będę się rozpisywać na poszczególne elementy które mi nie pasują i pasują lecz po prostu wywalę swoje za i przeciw.
ZA
Widać wyjątkowy postęp w wyglądzie i poruszaniu się po stronie
Strony mają zachowany rzeczywisty rozmiar
Efekt opadającej szczęki działa
Więcej ciężko mi wyliczyć plusów. Bardziej różnic.
PRZECIW
Nie poszalejesz sobie z nowa Operą Mini gdy masz mały 128x128 wyświetlacz
Ze względu na ten rzeczywisty rozmiar strony trudno się w czymkolwiek bez powiększania zorientować
Strony z grafiką nie zajmują tak jak wcześniej ok 14kb acz po 60-80kb, co skutkuje dosłownym zjadaniem środków na koncie
Często zalicza chwilowe zwiochy, ale to jeszcze beta więc ma prawo
Domyślam się, że z nowej Opery Mini nie będę korzystać ze względu na zbyt duże koszty przeglądania strony - samo ściągnięcie Opery (98kb) zrobienie testu i wejście dwa razy na Wirtualną Polskę zjadło mi z konta 2,5 złotego, Gdy przy Operze Mini 3.X wejście na Joggera, Gmaila po paręnaście razy zjada mi 25 groszy. Ja się w nowej Operze po prostu nie odnajduję. Fajny pomysł, fajna ewolucja w mobilnym - komórkowym - przeglądaniu stron, ale zbyt mało czytelnie jak na mój SE k300i.
Potrzebowałem coś ściągnąć z telefonu. No to już FMA na dysku. Instalujemy, kopiujemy co trzeba. Tylko, że wieczorem próba odtworzenia mpeg'a graniczyła z cudem. Klatkowanie i cięcie się filmu. Już nie wspomnę o Avi'kach z dźwiękiem AC3.
FMA instalując swój program dorzuca coś jeszcze, co pochłania od cholery pamięci, albo dodatkowo pilnuje kompa. Sam nie wiem.
Jeśli nie rozgryzę co to jest i tego nie usunę chyba Windows znów pójdzie pod reinstalkę...
Ale te zmartwienie zostawię sobie na po weekendzie , bo wybywam na mazury. :)
15 czerwca Ania ma wkręciła mnie aby jechać na fiestę E.A.C.A.G Mazowieckiej Sekcji Capoeiry.
Jako, że nie mogłem powiedzieć nie, miło było zobaczyć Mestre Nem, Lagarto, Topete i wielu innych przy których szczęka mi opada na samą podłogę.
Ich szybkość, lekkość ruchów nie jest do opisania.
Gdybym mógł to bym zaczął trenować, ale że jakakolwiek poważniejsza kontuzja skończyła by się powieszeniem mnie przez ojca, wolę nie ryzykować i poczekać aż znajdę normalną pracę, przy której złamanie, zwichnięcie, naderwanie i temu podobne nie będą przeszkodą.
Roda była na tyle wspaniała, że nie myśląc o jakości sięgnąłem za mojego SonyEricsona k300i i zacząłem nagrywać.
Jest to mój pierwszy film na YouTube. Idealna (to jest sarkazm) wizytówka.
Dla tych którzy pominęli mój wpis...
Summer Promo Mix zatytułowany Beyond Love and Hate do ściągnięcia z serwera - 30gb transferu nie może się zmarnować ;)
Od wczorajszej premiery na joggu, stronie, gronie ect. pobrało już go 24 osoby, przesłuchało za pomocą playera 5 osób, a weszło na stronę i bloga prawie 1500 więc w sumie jak na pierwszy dzień nie jest źle...
Ci którzy mają konto na last.fm prosiłbym aby głosowali za wrzuceniem mojego zdjęcia w profil. Za każdym razem mi usuwają.
Bywając tu i ówdzie na budowach daje się zauważyć różne pewne śmieszne lub - co czasami częściej się zdarza - tragiczne sytuacje.
Dziś na pewnej budowie pod Nadarzynem gdzie swą siedzibie rozbudowuje pewna firma, zaczęto kłaść wykładzinę podłogową. Co za tym idzie wręczono nam kapcioszki szpitalne aby błota z dworu nie wnosić do budynku. Wszystko by było w porządku gdyby nie jeden fakt.
Termin goni za terminem, ale Panowie ze Skanskiej(?). Czy jest sens kładzenia podłogi gdy ściany nie są pomalowane na gotowy kolor, a co gorsza nie wyszlifowane pod ten kolor? Gdzie głowa... No ale są podwykonawcy i się ich obciąży...
Ale wracając do kapciuszków udało mi się upolować Papę Smerfa.
Nie chciał pokazywać twarzy, ale był z brzuszkiem, brodą i nie miał paru zębów. Aż żal cztery litery ściska, że nawet go wzięli do roboty, bo praca w filmie już mu dochodów nie przynosi.
<motoguru> Ubuntu chodzi mi juz prawie 7 dni - nie zacioł się ani razu - neostrada chodzi po 24 godziny i połącza sie na nowo, instalacje programow sa jak bajka - mam liste i wybieram co potrzebuję, jak wreszcie udało mi sie rozjebac interfejs graficzny - to sie naprawił - pierdole to i ide na windowsa - tu jest za nudno...
Taka jest prawda, Linux jest nudny... dobrze skonfigurowany oczywiście.
A Windows. Zawsze nas czymś zaskoczy i nudzić się nie daje.