Czas zacząć od początku, bo początki rodziły się w bólach.

Planowanie
Z trzecią częścią jogger meetingu nosiłem się od dawna. Bez sensu uważam robienie spontanicznej akcji bez wcześniejszego zaplanowania meetingu tak, aby było więcej osób niż trzy.
Pierwszym punktem było dobre ulokowanie daty tak, aby każdy kto jest w pobliżu mógł dotrzeć. Przykro mi było, że nie będzie takich osób jak Lemiel, Kikuchi, Sznik i w ostatniej chwili Paszczaq. Te osoby były na poprzednich meetingach.
Po ustaleniu daty trzeba było znaleźć odpowiednie miejsce gdzie taką grupkę nieprzewidywalnej młodzieży można ulokować.
Po poprzednich doświadczeniach z Bururu, gdzie o 23:30 zostaliśmy wyproszeni, postanowiłem poszukać czegoś poziom wyżej. Żyjąc w świadomości, że Kikuchi da radę być, szukałem lokalu bez selekcji, bez ograniczeń wiekowych. W wielkich planach był klub Pańska97. Niestety istniejąca selekcja i ograniczenia wiekowe ją przekreśliły nawet mimo chęci zarezerwowania miejsc. W późniejszych próbach pojawił się klub Indeks. Niestety podczas próby dowiedzenia się czegoś jeszcze za pomocą drugiego telefonu zostałem obrzucony mięsem co przekreśliło od razu to miejsce.
Na joggu oficjalnych informacji o spotkaniach joggerowych, gdzie moja informacja o planowanym JM pojawiła się dzięki Viedźmie, użytkownik mls polecił Piwnicę na Hożej 50. Nie będąc tam wcześniej zdecydowałem się na to miejsce.
Wszystko było zaplanowane, oprócz jednego. Ile przybędzie osób.
Dzień sądny...
Dzień był dosyć napięty.
W drogę do Warszawy wybraliśmy się z Anną o 16:15 ze Mszczonowa. O 16:40 już byliśmy w Raszynie, a 17:15 już byliśmy pod Hotelem na pl. Zawiszy odebrać Nami. Udaliśmy się do mieszkania zostawić rzeczy i coś zjeść przed meetingiem. Wylądowaliśmy w Sfinksie na ( nie powiem ) dość pożywnym obiadku. O 18:30 czas było się wynosić z restauracji i udać się do centrum. W między czasie dostałem telefon od Smoka z którego nic nie zrozumiałem. Nie wiedziałem kto dzwoni, ale wiedziałem , że czeka. Udaliśmy się pod planowane miejsce spotkania, gdzie próbowałem namierzyć tego osobnika który do mnie dzwonił. W tym samym czasie próby oddzwonienia do Smoka zadzwonił PawełS z zapytaniem gdzie jestem. Stałem tuż obok i go zobaczyłem dopiero po paru sekundach rozglądania się. No to teraz do Smoka. Dzwoniący telefon owłosionego osobnika z grupką innych osób. To był Smok, Movi, Łaciaty i Kornik. Po chwili dotarła Viedźma i NNB . Zgrana ekipa 10 osób udała się w kierunku Hożej 50. W między czasie wykonałem telefon do Paszczaqa, czy da radę być. Nie potwierdził, nie zaprzeczył. Po dotarciu do pubu (który notabene nie jest nigdzie oznakowany z zewnątrz) spokojnie ujrzeliśmy tabliczkę Rezerwacja i mogliśmy spokojnie się rozsiąść. Klimat spotkania jest nie do opisania po prostu. Klimat w pubie także nie. Można sobie wyobrazić spokojnie nie jedną wyspę tropikalną. Duszno i parno, ale jeszcze możliwie.
Po około 45 minutach zapytałem się czy ktoś czytał mojego jogga po godzinie 15. Po czym rzuciłem przygotowaną wcześniej przez Sparrowa niespodziankę. Były to długopisy dla każdego uczestnika spotkania. Niebieskie z logotypem Jogger.pl. Naprawdę fajnie pomyślana rzecz.
W klubie szukaliśmy miejsc bardziej chłodnych i przewiewnych, lecz po paru minutach postanowiono co następuje. Hasło - zmieniamy miejscówkę.
W drodze do następnego klubu którym miał być Remont, Smok nas kulturalnie przeprowadzał przez ulicę i demonstrował zastosowanie sznurów wszelkiej maści. Nie mogło się odbyć bez standardowego Kebabu.
Po dotarciu do klubu i chwilowym postaniu przed nim, wpadliśmy w gadkę z ochroniarzami, którzy nas przekonali do wstąpienia. Zaglądali nam do toreb i dowodów osobistych. Lecz nie było większych problemów. W Remoncie znów ( ja wcale nie narzekam ) byliśmy najgłośniejszą i najbardziej zwracającą na siebie uwagę grupą osób. Co oczywiście było pozytywem.
Około godziny 22:30 powoli zaczęli znikać uczestnicy. Także o 23:30 zadecydowaliśmy powoli się zwijać.
W metrze postanowiliśmy kultywować skakanie poprzez barierki, które kiedyś rozpoczął Kikuchi, a po chwili sprawdzanie biletów przez kanara. Zostało nam jeszcze ustalenie nocnego, przejazd dwa przystanki, zrobienie zakupów na rano i dojście do domu.
Odprowadziliśmy PawłaS na przystanek, gdzie po chwili stwierdziliśmy, że dochodzi pierwsza i się z Pawłem pożegnaliśmy. W drodze do domu, starając się znaleźć drogę na skróty, trafiliśmy na postPRL'owskie budownictwo. Budynek był w kształcie litery U z wejściem i wyjściem z jednej strony. Trzeba było się wrócić. O 1:20 byliśmy w domu. I tak oto podsumowując relację zakończył się Jogger Meeting Warsaw v3.0.
Organizacyjnie informując
Mimo iż trochę stresów z organizacją było, wszystko przebiegło dobrze. Ekipa, która się zgromadziła pokazywała otoczeniu kto tu teraz rządzi. Zgrani, w jedności siły przebrnęliśmy przez ten wieczór w śmiechu, rozmowach na wszelaki temat. Oby więcej takich spotkań. Oby coraz częściej i oby czas, pieniądz na to pozwalał.
Oficjalnie został rzucony pomysł by zebrać Sparrow'owi na bilet, aby na następnym JM był obecny.
Galeria zdjęć (wciąż na bieżąco aktualizowana) znajduje się na moim serwerze pod tym adresem.
Jak zdobędę wszystkie zdjęcia, od osób obecnych z aparatami (movi, łaciaty - zgłaszać się na jid lub mail) postawimy torrenta i będziecie mogli zassać cały pakiet. Torrent znajdzie się tu i chętnych proszę o śledzenie tego wątku.
Relacje również napisali : PawełS, Nami, Smok...
Lista obecnych:
misiekf, Annaznaturyzla, Nami, Viedźma, NNB, PawełS, Smok, Łaciaty, Movi, Kornik.
UPDATE
Jeśli ktoś z obecnych na meetingu chciałby już teraz zdjęcia, niech się odezwie u mnie na AllPeers. Mój login - misiekf
Wreszcie nieco więcej zdjęć :). Kurcze, żałuję że nie mieszkam bliżej Wawy, bo chciałbym się kiedyś wybrać na Jogger Meeting ;).
Hehe, widzę, że robiliście zdjęcia telefonów wszystkich na JM, ale również paczki papierosów.
Pozdrawiam.
Hmm… to ilu Was tam było? :> 10? Myślałem, że to większa impreza :)
Aż mnie ścisnęło z zazdrości jak zobaczyłem długopisy na zdjęciu u PawłaS. :(
@Jouki
więc jak widzisz, ciężko zebrać ludzi… Miejmy nadzieje że przy następnym będzie ich więcej :)
„demonstrował zastosowanie sznurów wszelkiej maści”
zdjęcie zabójcze. :-)
długopisy fajne – może jakiś sklepik z joggerowymi gadżetami?;)
Następnym razem pewnie wam się trafię. :D
Ja nie spałem przez całą noc, a po powrocie i wbiegnięciu kilku pięter myślałem, że mi serce eksploduje. :D
po przeczytaniu nadal nie żałuję dokonanego wyboru :P ale i tak musieliście się świetnie bawić