Normalnie słyszę to codziennie.
Słyszę, że tylko "debile" potrafią oblać teorię. Przecież wystarczy się nauczyć przepisów, przerobić trochę testów na komputerze z płytą którą niedługo co tydzień kupisz z Gazetą Wyborczą. Ok. Niech mi dadzą 24 złote to pojadę się zapiszę na egzaminy i w ciągu dwóch i pół miesiąca nauczę się tych przepisów, testów. No tak, testów, bo te trzeba sie nauczyć na pamięć.
Przed posiedzeniem okrągłego stołu test był na kartce. Prosty egzamin z jednym pytaniem i jedną poprawną odpowiedzią. Czegoś się człowiek młody uczył. Teraz siadasz przed komputerem, losuje Ci pytania i celuj, bo to co się nauczyłeś na naukach teoretycznych nic się nie ma do testu na komputerze. Więc najlepiej wykuć się na pamięć te 480 pytań w których występować ten sam obrazek a inne pytanie. Odpowiadaj na nie nie jedną, ale trzema poprawnymi lub też nie odpowiedziami. Rób sobie większy burdel w głowie z kodeksem i znakami, a najdokładniej niczego się nie naucz tylko wykuj abyś zdał.
Gdy już się wykujesz i przebrniesz przez egzamin na komputerze, który rozwiążesz patrząc tylko na obrazki udasz się do samochodu, gdzie pokażesz swojemu egzaminatorowi gdzie jest pojemnik od wszelkich płynów, pokręcisz się wokół samochodu, dotkniesz opony czy powietrze jest. W końcu wsiądziesz do samochodu i musisz po dotykać wszystko od fotela po lusterka, aby egzaminator zobaczył, że wiesz co robisz. Odwalisz swój łuk, podjazd na pochylnię i ruszanie z niej. Wyjedziesz na miasto, gdzie będziesz się modlił abyś nie trafił na takiego który kiedyś brał w łapę, bo inaczej będzie się wszystkiego czepiał i Cię obleje. Jeśli zdasz gratulacje.
Kup sobie w czasie oczekiwania na prawko z urzędu jakieś szybkie auto abyś mógł szpanować przed kolegami. Jedź do Tesco i kup samoprzylepne literki i zrób z niego sportowy wózek - laski to lubią. Kiedy już odbierzesz prawo jazdy po chleb do sklepu obok będziesz jechać samochodem. Nie będziesz przestrzegać przepisów, a co dopiero prędkości. Jesteś pewnym siebie młodym kierowcą, który przez swój wiek płaci 25% większe ubezpieczenie za samochód. Ciebie to nie rusza - rodzice płacą. Zapłacą też jak kogoś potrącisz, wjedziesz mu w tyłek, wjadą Ci bo się pchałeś w korku. Za pogrzeb też zapłacą.
Jeżdżąc po Polsce i patrząc na to jak ludzie się zachowują za kółkiem wolę od prawka mieć zdrowe własne nogi lub w miarę punktualną komunikację miejską. A prawko zdam, jak naprawdę dacie mi 24 złote i święty spokój.
<<< Muppet Sejm 8 |
Na koniec roku>>>
Idź w końcu i zdaj te prawo jazdy!
2007-10-11 o 21:38:00 • Prywatnie,Życie i Polityka
ja za trzecim praktycznym nie zdałem – mam przerwę ;] Dacie mi cztery stówy i idę znowu ;]
Też proszę o dotację i z dwa wiadra farta ;]
Pochwalę się, że zdałem za pierwszym razem, a do testów nie uczyłem się w ogóle – dopiero w dzień egzaminu zdążyłem zrobić jeden test (nie pełny) przed 7 rano. Miałem 2 na 2 możliwe błędy – z pierwszej pomocy, no ale… tak – cwaniaki w skórze i starej BMW3 mnie leczą. Szczególnie na światłach…