... czyli jak to się kończy po grze w Fallouta i oglądanie wydarzeń dnia...
Normalnie ja nie wiem... wstałem o 8mej, ale patrzę Ania śpi, więc i ja się dalej położyłem, a tu takie przeraźliwe się wyśniło.
Wielka hala, baza wojskowa, podawali nam zmutowane pastylki czy coś takiego, że się zmienimy w wielkie pająki, czy coś w ten deseń, ale najpierw pokazali wyklucie się takiego czegoś z sarkofagów. Normalnie jak się wykluł to z sarkofagu z niego nic nie zostało.
Pokazywali nawet jak dani ludzie mutowali. Ręce się rozpadały, albo usychały... nie pamiętam... A te pająki to sam agresor.
Mówili też, że nikt nas już nie uderzy, bo nas bili jak tam transportowali. Każde uderzenie po wszczepieniu elementu mutującego powodowało śmierć. Więc nas nie bili. Fajne pocieszenie.
No i wszczepili nam ten mugen, czy jak to inaczej nazwać. Zaczęli prowadzić pojedynczo za halę do sarkofagów ustawionych wzdłuż parkanu z betonowych płyt. Mieliśmy wejść do nich i tak stać aż zmutujemy. Na wysokości głów były szyby aby mogli się przyglądać jak mutujemy.
I tak staliśmy czekając na wejście to tych sarkofagów. Aż jeden z żołnierzy nie wytrzymał i kopnął jednego z nas. A on upadł i nie żył.
Na szczęście jeden stojący obok mnie żołnierz powiedział, że mnie nie kopnie.
No i się obudziłem. Była 12:03.
Kto widzi w tym powiązania do w/w zdarzeń?
Zmutowana pobudka...
2008-11-26 o 23:16:50 • Prywatnie,Życie i Polityka
A co na to Ania?:>
O kurwa, hardkorowy sen – ostro ;D
@PoP_Gniezno
Anna powiedziała, że koniec grania w Fallouta…
jasssne :P
„Na szczęście jeden stojący obok mnie żołnierz powiedział, że mnie nie kopnie.”
Sympatyczny koles ;) – taki Adrian Shephard normalnie